poniedziałek, 25 września 2017

Merkury Riczi


Dzięki troskliwej opiece, w ciągu jednej doby maluch zmienił się nie do poznania. Z apatycznej, zalanej ropą kupki nieszczęścia przemienił się w wulkanik energii, w dodatku zaczął sam jeść i korzystać z kuwetki! Otrzymał dwa imiona Merkury Riczi, Merkury od starożytnego boga handlu, bo sam wyhandlował sobie życie, a Riczi, bo teraz może już żyć jak bogacz  

Dziękujemy wszystkim osobom za wpłaty na rzecz kocurka, dzięki którym możemy opłacić wizyty weterynaryjne oraz leki. Maluch codziennie otrzymuje leki przeciwzapalne, antybiotyk, probiotyki, by jelita dobrze pracowały, co drugi dzień zastrzyk witaminowy, stosujemy także kropelki do oczu, oraz odkarmiamy karmą wysokoenergetyczną, bo maluch waży zaledwie 450 gram.  Bardzo dziękujemy za pomoc w ratowaniu tego maleńkiego życia.  




"Ta niezwykła myśl nie jest od prawdy daleka;
towarzyszy nam zresztą od wielu już lat:
Ten, kto ratuje życie jednego człowieka,
ratuje całą ludzkość.
Ratuje cały świat.

A ja dodam, choć sprawi to trochę kłopotu,
bo będę to powtarzał być może zbyt często:
Ten, kto życie jednemu uratuje k o t u,
uratuje tym czynem swoje człowieczeństwo."
Franciszek Klimek

czwartek, 21 września 2017

Na ratunek


Ten maluch został znaleziony przez pewną panią w środku wielkiego katowickiego osiedla, pod klatką wejściową. Leżał sam brudny, oblepiony i dosłownie zalany ropą, bez siły, bez nadziei, wyziębiony i głodny. Ludzie przechodzili i przechodzili i nikt nie pochylił się nad tym maleńkim życiem, które właśnie gasło...Nikt nie wezwał schroniska, nikt nie zareagował... Co dzieje się z naszym człowieczeństwem, czy tak trudno zadzwonić po schronisko, na straż miejską. Ludzie godzinami "siedzą" na smartfonach, mają coraz lepsze pakiety i darmowe rozmowy  ale nikt nie wykonał nawet telefonu. 

 Maluch przetrwał, bo osoba która go znalazła złapała malucha do torby, zorganizowała transport do weterynarza, do kocyka włożyła ciepły termofor i dopiero wtedy zaczęła szukać pomocy i rozwiązania co z nim robić dalej. 6 - tygodniowy kocurek jest osłabiony i ma koci katar, przed nim leczenie, szczepienie i będziemy szukać mu dobrego domku.Maluch jest pod opieką naszej fundacji, prosimy o wpłaty nawet symboliczne - "złotóweczka dla koteczka". 
Fundacja KOTY KATOWIC Numer konta: 04 1160 2202 0000 0002 3965 0775

Pamiętajcie: Kotów nie zabija koci katar, kotów nie zabija samochód. Koty zabija ludzka obojętność, znieczulica i brak sterylizacji. 





wtorek, 19 września 2017

Ines i kociaki

Miu Miu i Meltemi czyli "my jesteśmy krasnoludki hopsa sa hopsa sa smakołyki jemy z tubki hopsa hopsa sa"

Maluszki proszą o wsparcie na smakołyki i pyszne jedzonko :) 



Śniadanko!


 Pikadziu, czyli mame odgrażała się dietą, ale kotełek mądrzejszy i sam zrobił zamówienie, a mame dostanie tylko rachunek do zapłacenia ;)


Ostatnio Odwiedziła nas Ines, która wyczesała wszystkie kociaki. One uwielbiają magiczną szczotkę Ines :) 













Miłego dnia :)

czwartek, 14 września 2017

Jeszcze o maluchach i zapowiedź kalendarza

Maleńki Miu Miu oraz jego siostra Meltemi czuja się u nas bardzo dobrze, kociakom dopisuje apetyt i rekompensują sobie te wszystkie chwile, kiedy były głodne i nie miały jedzenia. Teraz odkarmiamy je intensywnie a one mają coraz więcej energii do zabawy i poznawania otoczenia :)

















Już teraz zapraszamy do zakupu pięknego kalendarza charytatywnego, z którego dochód przeznaczymy na zakup Interferonu, bardzo drogiego środka na podniesienie odporności u kotów chorych na białaczkę. 
Cena kalendarza to 24 złote.

środa, 13 września 2017

Miu Miu i Meltemi

Poznajcie kocurka Miu Miu oraz delikatną niczym cudowny lekki wiatr na Morzu Egejskim - koteczkę Meltemi. Te małe skrzatki przyjechały do nas z Podlasia, z jednej z wsi, a sami wiecie jak ciężko tam znaleźć dom dla zdrowego kota, a co dopiero dla chorego, bo maluchy chorują na białaczkę...
Jak mówi przysłowie "kiedy odprowadzasz przyjaciela, który odwiedził twój dom w końcu będziesz musiał się z nim rozstać". Wiemy, że chorują na straszną chorobę, wiemy, że będziemy musiały kiedyś się z nimi rozstać, ale zrobimy wszystko, by ta nasza wspólna droga była jak najdłuższa.
Maluchy są bardzo zabiedzone, jeśli komuś skradły serce to prosimy o pomoc w postaci saszetek lub puszeczek z jedzonkiem :)



poniedziałek, 11 września 2017

Co u nas


Dawno mnie tutaj nie było, ale ostatnio mieliśmy po prostu tragiczną serię zachorowań kotów i ich odejść do tego lepszego świata. W poniedziałek 28 sierpnia odszedł na niewydolność oddechową nasz trój-łapek Tuptuś. Kocurek miał chory pęcherz i często się "zatykał", tak było także tym razem, pojechał na cewnikowanie i wszystko wydawało się już być w porządku, kiedy nagle odszedł. Niewydolność oddechowa, chore serduszko, to był dla nas wszystkich szok...



Reszta kotów ma się dobrze, ale my wciąż przeżywamy nagłe odejście Śmietanki, Marka Antoniusza oraz co jest największym szokiem Tuptusia. Bardzo prosimy o wsparcie na prowadzenie kociego domu,, musimy uregulować także dług w lecznicy za leczenie Tupunia, oraz zbieramy na sterylizację naszych maluchów - Fernandzia, Antonia, Enrica i Hiony.































Bardzo dziękujemy Pani Ani z "POMYSŁOWEJ MANUFAKTURY" za przekazanie na licytację ręcznie wykonanego przez nią zegara oraz pudełka na chusteczki. Środki uzyskane ze sprzedaży tych przedmiotów zostaną przekazane na sterylizację naszych maluchów w kocim domu.