czwartek, 16 marca 2017

Punio odszedł...


Wczoraj odszedł nasz podopieczny kot Punio... Od 2012 roku dzień w dzień jeździmy z Beatą na opuszczoną posesję i dokarmiamy stado kotów wolno żyjących pozostawione samym sobie po zmarłej nagle starszej pani. Cudowny spokojny kot, odszedł tak nagle, tak niespodziewanie... Nie mówię żegnaj przyjacielu, mówię, spotkamy się za jakiś czas... Nie potrafię nawet o tym pisać, więc zacytuje Szekspira "Łzy niech mi język zastąpią"...










1 komentarz: