wtorek, 10 stycznia 2017

Wasylek odszedł

Kotek Wasyl którego odłowiłam był w bardzo ciężkim stanie. Dopiero w lecznicy okazało się że to wcale nie maluszek tylko stary, niesamowicie zabiedzony, wyniszczony chorobą kocurek. Nie miał zębów a oko jakby wypadało. Po zrobieniu badań krwi i testów okazało się, że cierpi na koci aids, białaczkę i ma bardzo chore nerki. Była to bardzo trudna decyzja ale postanowiliśmy humanitarnie skrócić mu cierpienie. Dla tego wolno żyjącego kota każdy ludzki dotyk był także ogromnym stresem. Odszedł kochany i choć tak krótko go znałam zostawił dziurę w sercu... Odławiając go byłam pewna, że to tylko wygłodzenie i czeka go jeszcze fajne życie w naszym kocim domu. Tylko tyle mogłam jednak zrobić, że nie umierał sam w bólu i zimnej piwnicy...






Do widzenia Wasylku w tym lepszym świecie....

Wczoraj byłam również na wizycie kontrolnej z Didi. Okazało się, że rany pooperacyjne bardzo szybko się goją i wszystko idzie w dobrym kierunku. Bardzo dziękuję za wszelkie wpłaty na rzecz Didi. Przed koteczką 3 - tygodniowa kuracja lekami o łącznej wartości 300 złotych. Bardzo dziękujemy za wsparcie!


1 komentarz:

  1. Biedny Wasylek. Dobrze, że chociaż nie musiał cierpieć. :(

    OdpowiedzUsuń