wtorek, 21 czerwca 2016

Yulin....


Dziś pierwszy dzień lata, nadchodzi cudowny letni czas i świat byłby taki piękny gdyby nie fakt, że za chwilę rozpocznie się masakra psów i kotów w Yulin... Boże spraw, by ich śmierć nie bolała... Przepraszam Was zwierzaki za ludzką rasę, bezwzględną i krwiożerczą, za te wszystkie bestie dla których pieniądze i kontrakty gospodarcze są ważniejsze od praw człowieka i zwierząt...

Pomimo 11 milionów podpisów pod petycją w sprawie zakazania festiwalu złożonych przez jedną z organizacji broniących praw zwierząt w Pekinie, pomimo protestów w praktycznie wszystkich krajach świata, dzisiaj rozpocznie się najbardziej krwawy i bestialski festiwal jedzenia kociego i psiego mięsa...


Co możemy zrobić - bojkotujmy chińskie produkty oraz sklepy. Jeśli ktoś mieszka w Warszawie wieczorem ponownie odbędzie się głośne "szczekanie" ludzi pod Ambasadą Chin, w związku z przybyciem Prezydenta tego kraju do Polski...

Zdjęcia pochodzą od polskich i chińskich aktywistów. Nie odwracajmy wzroku, działajmy. 

"...A z obrazów, jakie zobaczyłem, największe wrażenie, takie że mam go do dziś pod powiekami, zrobił na mnie wcale nie najbardziej krwawy, tylko taki raczej relatywnie „spokojny”: zdjęcie, na którym jest pies pokrwawiony już wprawdzie, ale jeszcze nie obdarty ze skory, to go dopiero czeka, czy wie co go czeka?, na pewno, musi przecież słyszeć wycie, ale on sam dopiero został pobity i okrwawiony, i teraz szykują go do ugotowania żywcem, wiążą mu łapy za plecami, i ten obraz, może przez skojarzenie ze skuwaniem kajdankami człowieka, jest tak silny, a może jest silny również dlatego że wiemy, że psu tak nie można wykręcić łap do tylu jak człowiekowi i przesunąć za plecy, więc musieli mu je wyłamać, a może przez to, że ten obraz dopiero zapowiada to, co się stanie, straszliwa męka dopiero czeka tego psa, to jest przygotowanie, preludium, gra wstępna jaką oprawcy stosują zapewne ze względów praktycznych (psy nie związane potrafią wyskoczyć z ukropu i biegać, mimo że już nie mają skóry), a również może dla zabawy, bo element zabawy jest w tym koszmarze bardzo silny, już w samej nazwie „FESTIWAL psiego mięsa”, jak San Remo czy Sopot, i w tym że, zgodnie z relacjami świadków, oprawcy w czasie zadawania tortur śmieją się, zaśmiewają się z widoku cierpienia, to ich bawi, to ich cieszy, napełnia radością.
W tym całym szale mordowania, a przede wszystkim zadawania cierpień bo nie mordowanie jest tu celem, tylko znęcanie się, jest oczywisty element mordu rytualnego, nie chodzi przecież o zdobycie pożywienia i zaspokojenie głodu, to jest tu raczej drugorzędne, chodzi o wyładowanie złych emocji – a tych homo sapiens ma zawsze wielką nadwyżkę. ..."
Fragment tekstu dziennikarza Tomasza Matkowskiego












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz