poniedziałek, 27 czerwca 2016

Nareszcie lato...


W końcu przyszło wyczekiwane lato. Kiedy tylko jestem w domu kociaki spędzają czas na leniwym wygrzewaniu się na balkonie, co zgubnie wpływa na stan balkonowego ukwiecenia :) Ostatnio wpadłam na pomysł jeszcze większego umilenia im życia i przyniosłam do domu świeżo skoszoną w górach trawę. Kenia, Karen, Karioka, Koralia, Guliwer, Zuzu, Pani Mikusia, Pan Mikuś, Pyza, Junior i Didi wszystkie zgodnie jak szalone tarzały się w trawie i chłonęły wszystkie zapachy, które ze sobą przyniosła. To był naprawdę świetny pomysł, trochę dzikiej przyrody w domu :) oczywiście później każdy kot chciał spać tylko i wyłącznie na zielonej trawce :)





















Turkucie podjadki w wersji kociej czyli Olek, Lara, Minos, Lady Makbet, Otello, Ofelia, Hamlet, żałuję, że nie możecie usłyszeć tego mlaskania! Dziękuję wszystkim cudownym Pomagaczom za pomoc w utrzymaniu stadka :)




Bo szczęście liczy się w kotach, psach i książkach :) 


Mimo, iż dopiero czerwiec, sezon grzybowy uważam za otwarty!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz