czwartek, 11 lutego 2016

Larysa

Pamiętacie tę biedną wycieńczoną koteczkę ( na zdjęciu obok) od starszej pani która nie radziła sobie z opieką nad zwierzakami? Jej nie udało się uratować ale we wtorek Dorocie dzięki ogromnej determinacji i zaangażowaniu udało się wydobyć stamtąd drugiego kota. Dorota jesteś wielka!

To Larysa, takie nowe imię nadałam jej wczoraj kiedy tylko Dorota wydobyła ją od starszej pani. Po wstępnym przebadaniu okazało się, że kotka ma gigantyczną cystę na sutku ( konieczne będzie zrobienie biopsji ), zęby są w stanie tragicznym, ma zapalenie spojówek, początek kociego kataru oraz jest niewysterylizowana.Wczoraj zrobiliśmy badanie krwi oraz biochemię, czekamy na ich wyniki, po których pani doktor podejmie decyzje co dalej. Na szczęście testy na koci aids i białaczkę były ujemne. 


Obecnie fundacja przeprowadzi procedurę oficjalnego i prawnego odebrania kota właścicielce. Opiekunka kota ma 90 lat i nie radzi sobie z opieką nad zwierzętami, przykładem czego było skrajne wyczerpanie i umieranie w męczarniach kota na zdjęciu wyżej. Nie dopuścimy do tego, by i ta kotka w niedługim czasie tak skończyła. Nawet wiek nie jest rozgrzeszeniem do takiego zaniedbania zwierzęcia. 




I jeszcze wieści od Pixiego - kota ze zmiażdżoną stópką. Pod okiem doktor Karoliny i jej opieką rana stopy goi się w bardzo szybkim tempie. Palce są jednak połamane i nie da się ich poskładać, więc nie wiemy jak kot poradzi sobie w przyszłości z chodzeniem. Sytuacja zmienia się dynamicznie. Ponieważ Pixi jest kotem wolno żyjącym i bardzo źle znosi pobyt w zamkniętym pomieszczeniu nie chciał jeść. Dzięki Beacie, która jeździ do lecznicy dwa razy dziennie sytuacja się zmieniła. Beata karmi go i uspokaja, a kocurek z dnia na dzień nabiera sił.Trzymajcie kciuki za kocurka!









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz